Klasyk z twistem

Każdy miłośnik kryminałów zna i docenia świat stworzony przez Artura Conana Doyle’a, na szczęście perypetie Sherlocka Holmesa nie zakończyły się wraz ze śmiercią jego twórcy. Komiksy z serii “Czwórki z Baker Street” to połączenie tego, co w oryginale najbardziej lubiliśmy – Holmesa, Watsona i Moriarty’ego – a zarazem rozbudowa świata, wzbogacenie go o nowe postacie, historie i zagadki do rozwiązania. W piątym tomie zatytułowanym “Dziedzictwo Moriarty’ego” Sherlock znika niczym kamień w wodę wraz ze swoim arcywrogiem, a Billy, Charlie, Czarny Tom i kot Watson muszą nauczyć się funkcjonować bez swojego mentora.

Historia i ilustracje

Mimo że dwie zawarte w tym tomie historie nie są kanoniczne, z pewnością świetnie oddają charakter uniwersum stworzonego przez Doyle’a. Są pełne zwrotów wartkiej akcji, dobrego humoru i niepowtarzalności – to znaczne niedopowiedzenie, jeśli chodzi o Czwórka z Baker Street. Dziedzictwo Moriarty`ego. Tom 5 od Tania Ksiazka. Dzięki świeżemu spojrzeniu Jean-Blaise Djian oraz Oliviera Legranda opowieść zaprezentowana nam w piątym tomie komiksowej serii porywa od samego początku, pierwszego ujęcia. Rozbudza pytania, sprawia, że czytelnik zastanawia się, co tak naprawdę wydarzyło się w odmętach wodospadu Reichenbach – czy Sherlock lub Moriarty przeżyli ten wypadek? Czy jeszcze staną na drodze naszych bohaterów? Na szczęście nie na gdybaniach opiera się cały tom – Billy, Charlie oraz Czarny Tom muszą poradzić sobie sami w rozwiązaniu sprawy tajemniczego porwania, w które uwikłani są – jak się okazuje – niebezpieczni współpracownicy Moriarty’ego z przeszłości. Młodzi partyzanci z Baker Street biorą na swoje barki nowy ciężar i samodzielnie pokazują, na co ich stać!

Jednak w recenzji komiksu nie liczy się tylko historia – tu też trzeba wziąć pod uwagę kreskę, styl ilustracji i to, jak ich całość odnosi się do przekazywanej treści. Czwórka z Baker Street. Dziedzictwo Moriarty`ego. Tom 5 nie różni się niczym od poprzednich części serii, jednak to nic złego. Autorem ilustracji jest David Etien, który do perfekcji opanował przesympatyczne wizerunki każdego z bohaterów stojących po stronie dobra, a mimika bohaterów – głównych czy postronnych – na długo pozostaje w pamięci, czasem wręcz przysparza o uśmiech na twarzy. Sposób, w jaki Djian, Legrand oraz Etien współpracują przy budowie świata przedstawionego jest naprawdę rzeczywisty, czytelnik nie ma wątpliwości, że akcja ma miejsce w 1892 roku, a równocześnie trochę podświadomie żałuje, że nie mógł urodzić się w tamtych prostszych czasach. 

Jedzenie zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com